
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
VII spotkanie w ramach projektu Comenius – Budapeszt 21 – 26.04.2009r.
W dniach 21.04. – 26.04.2009r. w stolicy Węgier – Budapeszcie odbyło się ostatnie, podsumowujące spotkanie w ramach projektu Comenius pt. „Wyzwanie Unia Europejska”. Wzięli w nim udział współpracujący od 2006r. uczniowie i nauczyciele czterech szkół partnerskich (Polska, Niemcy, Finlandia, Węgry). Tematem spotkania była debata przygotowywana i prowadzona przez uczniów, która dotyczyła szans i nadziei młodzieży w Unii Europejskiej.
mgr Elżbieta Wołkowycka
Relacja uczennic – Ady i Igi z wizyty w Budapeszcie
We wtorek, 21 kwietnia opuściliśmy naszą urokliwą Hajnówkę i udaliśmy się do równie urokliwego Budapesztu. Ekscytującą częścią podróży, choć najkrótszą, był naturalnie lot samolotem, z którego mieliśmy okazję podziwiać Tatry. O ile wschód słońca oglądaliśmy jeszcze w domu, o tyle na Węgrzech powitał nas jego zachód.

Gdy dotarliśmy na miejsce, okazało się, że dookoła jest ciepło i zielono. Pierwsze wrażenie odnośnie Budapesztu, było takie, że nie różni się wiele od innych europejskich miast. Akademik na tydzień stał się naszym domem.
W środę rano spotkaliśmy się w szkole. Odbyło się uroczyste powitanie. Mieliśmy nareszcie okazję spotkać się ze wszystkimi naszymi zagranicznymi przyjaciółmi. Oczywiście zaczęły się przemowy, prezenty i uściski. Jednak w końcu trzeba się było wziąć do roboty, ponieważ czekały nas przygotowania do międzynarodowej debaty, dotyczącej przyszłości młodzieży, i nie tylko, w Unii Europejskiej. W międzyczasie udało nam się zwiedzić szkołę, która, prezentuje się świetnie. Nie ominął nas naturalnie obiad. Swoją drogą mieliśmy okazję się przekonać, że węgierskie jedzenie charakteryzują głównie ogromne ilości mięsa z nieproporcjonalnie małymi porcjami warzyw.

Wieczór spędziliśmy z naszymi nowymi, węgierskimi znajomymi. Którzy okazali się być bardzo otwartymi i sympatycznymi ludźmi, z ogromnym poczuciem humoru.
Następnego dnia wyruszyliśmy w podróż do miasteczka Eger, znajdującego się dwie godziny drogi od Budapesztu. Zwiedziliśmy tam ruiny zamku. Po obiedzie mieliśmy trochę wolnego czasu i udało się nam zobaczyć pozostałą część miasta. Jednak punktem wycieczki, na który wszyscy czekali było zwiedzanie miejscowych winnic, naturalnie z możliwością degustacji i zakupu win. Wycieczka zajęła nam cały dzień. Wróciliśmy dosyć późno, a rano czekała nas kolejna porcja pracy.
Piątek upłynął nam na debacie. Swoją obecnością zaszczycił nas burmistrz Csepel i europoseł. Rozpoczęliśmy od powitania w różnych językach, a żeby było trudniej i zabawniej, nikt nie mówił w swoim ojczystym języku. Potem przystąpiliśmy do debaty.
Zaczęliśmy od przedstawienia poglądów każdego z narodów dotyczących plusów i minusów Unii Europejskiej. Skupiliśmy się na sprawach edukacji, ochrony środowiska, pracy i pomocy socjalnej. Potem dyskutowaliśmy na temat naszych postulatów, swoje zdanie wyraził również burmistrz. Na końcu spisaliśmy wszystko to, czego oczekiwalibyśmy od Unii Europejskiej. W paru sprawach się nie zgodziliśmy, jak choćby wyrównania poziomu edukacji w całej Europie i istnienia pewnych przepisów prawnych, ale przyznaliśmy, że wiele zmian zachodzi już w chwili obecnej.
W sobotę nareszcie mieliśmy okazję wybrać się do centrum Budapesztu. Na pierwszy ogień poszło zwiedzanie parlamentu. Potem czekało nas mnóstwo wolnego czasu, który naturalnie wykorzystaliśmy do oglądania miasta. Dopiero wtedy zobaczyliśmy, że Budapeszt jest naprawdę piękny. Widzieliśmy Plac Bohaterów, zamek królewski oraz bazylikę. Co ciekawe, w Budapeszcie nie ma żadnej nowoczesnej dzielnicy. Nie znaleźliśmy drapaczy chmur, ale za to całą masę przecudownych zabytków i urokliwych uliczek. Dodatkowo Budapeszt, może pochwalić się aż trzema liniami metra, podczas gdy w Warszawie nadal jest tylko jedna.

Wieczorem czekała nas ogromna niespodzianka. Jako że była to nasza ostatnia noc w Budapeszcie, dodatkowo zakończenie trzyletniego projektu Comenius, Węgrzy zorganizowali nam wspaniałe pożegnanie. Kolację zjedliśmy na pokładzie statku podczas wieczornego rejsu po Dunaju. Potem czekały nas wspólna zabawa i tańce. Naturalnie nie odbyło się bez łez.
W niedzielę, choć wieczorem musieliśmy już wracać do domu, udało nam się jeszcze zobaczyć Budę - starszą część Budapesztu. Zwiedziliśmy kolejny zamek i ruiny. Była to też ostatnia okazja na zakup typowo węgierskich pamiątek - papryki, tokaja i obrusów, które podbiły nasze serca.

Przed wyjazdem czekało nas niestety pożegnanie z przyjaciółmi. Chyba z czystym sercem można powiedzieć, że sprawdziło się znane przysłowie: "Polak, Węgier dwa bratanki, i do szabli i do szklanki". Szkoda tylko, że dopiero kiedy się przyzwyczailiśmy do nowej sytuacji i zżyliśmy się z innymi, okazało się, że to już koniec spotkania i trzeba wracać do domu. Całe szczęście bilety lotnicze nie są teraz wcale takie drogie, zawsze można wrócić do Budapesztu. A jeśli chodzi o utrzymanie międzynarodowych przyjaźni możemy być wdzięczni za wynalazek zwany pocztą elektroniczną